czwartek, 8 października 2015

Jak pies z kotem

Jak pies z kotem, czyli śniadanie na trawie :-).

No prawie na trawie :-)

Aki i Tosia, duet idealny :-)



wtorek, 6 października 2015

Zooplus wspiera moje koty :-)

Udało się ! 

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, tym bardziej, że nie sądziłam, że to możliwe, ale od dziś, właśnie od dziś sklep internetowy zooplus wspiera działania prowadzonego przeze mnie DT.

Na moim blogu pojawił się baner zooplusa, a 4 % wartości każdego zamówienia zrobionego za jego pośrednictwem będzie przekazywane na DT Pręgowane i skrzydlate.

Ja sama, dla siebie też mogę w ten sposób kupować taniej, a już od pewnego czasu każdą zaoszczędzoną złotówkę przeliczam na kocie puszki :-).

Bo DT Pręgowane i skrzydlate prowadzę w dużej mierze za swoje pieniądze.

Jeśli więc kupujesz karmę w zooplusie i do tej pory nie korzystałeś z baneru zamieszczonego na innych kocich stronach, może zechcesz kupować przez mój ?

Najbardziej w całej historii cieszy mnie to, że coś mi się udało :-).

poniedziałek, 5 października 2015

Myśli zapisane część 1

Znalazłam kilka zeszytów sprzed lat.
Irlandia 2008

Z fragmentami książek, cytatów, wierszy, myśli.

Spisywane kiedyś, żeby zostały ze mną.

Niektóre dalej poruszają serce, budzą wyobraźnię, dawne marzenia, plany, ideały.

Są inspiracją, a może tylko przypomnieniem o tym, co było i jest dla mnie ważne, a może też pociechą w codzienności.

I oto pierwszy z nich.

Jedna z ,,Myśli zapisanych'', jak chcę je nazwać.

,,Najlepszą rzeczą na smutki - odpowiedział Merlin - jest uczyć się czegoś.
Jest to jedyny sposób, który nigdy nie zawodzi. Możesz się zestarzeć i twoje członki mogą się trząść, możesz leżeć bezsennie w nocy i wsłuchiwać się w arytmię twojego krwioobiegu, możesz tęsknić za swoją jedyną miłością i możesz widzieć świat wokół ciebie niszczony przez niegodziwych szaleńców ( ...).
Jedynym sposobem na to wszystko jest uczyć się.
Dowiedzieć się, dlaczego świat się kręci i co nim kieruje (...).
Nauka to rzecz dla ciebie. Zobacz, ile jest do nauczenia się - nauka to jedyna czysta rzecz, jaka istnieje.
Możesz uczyć się astronomii przez całe swoje życie, nauk przyrodniczych przez trzy życia (...), kiedy wykorzystałeś miliony żyć na biologię, medycynę, teologię i geografię, historię i ekonomię, możesz zacząć robić koła do wozu z odpowiedniego drewna lub spędzić 50 lat, ucząc się początków wiedzy o tym jak pokonać przeciwnika w szermierce.
Po tym wszystkim możesz znowu zacząć matematykę, aż nadejdzie czas na naukę orki.''

Irlandia 2008

Terese H.White ,,Czarodziej Merlin''

niedziela, 4 października 2015

Fifteen day 31 lipca 2015 Hotel Glasgow – Lotnisko Glasgow

lotnisko Glasgow, czy znajdę tu net ?
Rano zbieramy się nim zaczną wydawać hotelowe śniadanie.

Jesteśmy na lotnisku wystarczająco wcześnie.

Dobrze, że Krzysiek zauważa, że nasza odprawa bagażowa ulokowaną w jakimś innym budynku niż większość odpraw. 

Inaczej zostalibyśmy w Glasgow na zawsze.



The End . 

Nie jesteśmy już beztroskimi wędrowcami.

We are coming home.

,,moi'' chłopcy

MOŻE KIEDYŚ , MOŻE JESZCZE RAZ, MOŻE AŻ ….. 

NA KONIEC ŚWIATA ?


Fourteenth day, 30 lipca 2015 Noah’s Ark Camping Perth – Glasgow

grajek Perth
Rano pakujemy się i ruszamy na nasz ostatni rowerowy dzień.

Zahaczamy o centrum Perth, gdzie odkrywam całą masę sklepów charytatywnych.

Miasto, w  porównaniu z już widzianymi wygląda dość skromnie.

Na głównej ulicy ktoś pięknie gra.

Wrzucam trochę drobnych do nadstawionego kapelusza pomna na słowa Magdy R. , że jej Krzyś zawsze wrzuca grajkom, bo mówi, że to też jest praca.

dworzec Perth
Pijemy kawę i kierujemy się w stronę dworca. Jeszcze kilka chwil na ławce w parku.

A potem już dworzec. Mamy bilety na pociąg do Glasgow.

Gdy nadjeżdża biegamy kilkakrotnie wzdłuż kilku wagonów nie mogąc znaleźć tego z miejscem na rowery.
 
dworzec Perth



Nic nie zgadza się z numerkami, które mamy na biletach, potem zresztą okazuje się, że nasze miejsca siedzące są w zupełnie innym wagonie , niż ten, w którym zostawiamy rowery.

Zaczynam myśleć, że oto nie uda nam się wsiąść i zostaniemy w Perth , bez nadziei zdążenia na samolot do domu.




jestem w pociągu :-)
Ale oto staje się cud, nie pamiętam jak, ale jakoś nagle znajdujemy miejsce na rower i kierownik pociągu
pozwala nam umieścić na nim wszystkie nasze pojazdy, mimo, iż na ten pociąg mamy wykupione tylko 2 miejsca a Krzysiek miał jechać następnym pociągiem.

Wreszcie możemy odsapnąć. Przed nami godzina jazdy do Glasgow.

Docieramy tam w oka mgnieniu J.

a więc Glasgow

rowerkowy bilet :-) 
droga rowerowa Glasgow :-)
Z dworca kierujemy się przez centrum miasta na lotnisko.

Droga rowerowa biegnie przez kilka kilometrów wzdłuż rzeki, którą w końcu przekraczamy i po pewnym czasie orientuję się, że jedziemy parkami i ulicami, które widziałam pierwszego dnia.

Tym razem oglądamy je bez obłędnego pierwszodniowego tempa.

A może tylko mi jedzie się lepiej ?

i już lotnisko Glasgow 


Na lotnisku składamy bagaże, rozbieramy rowery i pakujemy do kartonów zorganizowanych przez Pana z przechowalni bagażu, którego poprosiliśmy o taką pomoc już dwa tygodnie temu a następnie do naszych rowerowych toreb.

I oto okazuje się, że całe nasze dwutygodniowe życie to tylko sześć toreb ( po 2 torby na głowę ).

673 km Szkocji za nami.


Bagaże zostawiamy w przechowalni i jedziemy do hotelu, gdzie mamy spędzić ostatnią szkocką noc.

Gdy zostaję w moim pokoiku sama zaczynam się bać, czy rano wstanę, czy na pewno polecę.

Umawiam się z Krzyśkiem, że rano wyśle mi smsa czy na pewno wstałam, a jeśli nie będzie odpowiedzi przyjdzie i sprawdzi co ze mną. 
Chłopcy uważają, że panikuję :-), ale dobrze im tak mówić, ich jest dwóch a ja tylko jedna. 

Thirteenth day, 29 lipca 2015 Dundee – Noah’s Ark Camping Perth

lipiec w Szkocji, pogoda jaka jest każdy widzi :-)
Rano zwijamy nasze namioty i drogą rowerową biegnącą wzdłuż morza kierujemy się na Perth.



Wcześniej zahaczamy o znajdujący nie opodal campingu sklep charytatywny (charity shop), z którego cały dochód przekazywany jest na rzecz organizacji pomagającej kotom.



charity schop Dundee
Kupuję tam moje wymarzone spodnie za 1 funta ( jedne ze spodni przywiezionych z Polski już dawno wylądowały w koszu, po tym jak zahaczyłam nimi o rower) oraz buty zimowe w wymarzonym wiśniowym kolorze, za 3 funty.

Obkupiona ruszam z chłopakami dalej.



Broughty ferry Castle


Pod drodze zwiedzamy mijany stojący przy drodze rowerowej Broughty ferry Castle.

Zamek postawiono w XV wieku, żeby pilnować przeprawy przez rzekę.

Od końca XIX wieku pływał tutaj prom kolejowy – przewożący wagony pociągowe, zapewniający szybszy transport z Dundee do Edynburga i pozostałej części kraju, niż tradycyjną drogą morską.


2/3 nas na Broughty ferry – Castle
Broughty ferry Castle


Obecnie na piętrach zamku znajduje się muzeum, do którego wstęp jest bezpłatny.

okolice Broughty ferry – Castle

RSS Discovery
Kolejną atrakcją Dundee jest RSS Discovery.

To ostatni drewniany trójmasztowiec wybudowany na Wyspach Brytyjskich, wodowany 21 marca 1901 roku.

Miał służyć Robertowi Falkonowi Scottowi i Ernestowi Shackeltonowi w czasie wypraw na Antarktydę.

O ile zapoczątkowana w 1901 roku wyprawa skończyła się sukcesem, o tyle kolejna rozpoczęta w 1910 roku, której celem miało być zdobycie bieguna południowego, zakończyła się śmiercią Roberta Scotta w 29.03.1912 roku oraz części jego załogi.

Zwiedza się nie tylko sam trójmasztowiec RSS Discovery.

wyjazd z Dundee
Wystawa pokazuje szczegółowo warunki, w jakich podróżowali badacze i ich załoga, wyposażenie, choroby, klimat, codzienne życie. Są filmy, zdjęcia, woskowe figury i postacie.

Szkoda mi było tych chyba 9 funtów na zwiedzanie, ale, gdy pomyślałam, że nigdy raczej już tutaj nie będę zdecydowałam się wejść i w rezultacie wyszłam z wystawy zachwycona.

Szkoda, że nie miałam na nią więcej czasu.

płasko z Dundee
Dalsza droga z Dundee ciągnie się równiną, niemal jak na Bornholmie, aż przez moment przychodzi mi do głowy myśl, że jest po prostu … nudno ?

Na szczęście wzniesienia jeszcze przed nami J

Jakieś 10 km od przed Perth skręcamy w prawo i zaczyna się znów teren pagórkowaty, ale nim go zobaczymy zatrzymujemy się na kawę i coś jeszcze w maleńkiej, przytulnej kafejce.

Ja zamawiam ciasto marchewkowe, a chłopcy zupę z grilowanej papryki.

Okazuje się, że obsługujący nas płowowłosy chłopak też jeździ rowerem i ma za sobą wyprawę do górzystej Hiszpanii.




knajpka z drodze do Perth
widok z trasy

Ostrzega nas przed górką, która przed nami i okazuje się, że ma rację. 

Pod tak ostry podjazd nie udaje nam się wjechać, ale za to widok z góry wart jest wszelkiego trudu.

Przed nami chyba Perth.





zamek widok z trasy

kościół widok z trasy


polski cmentarz Perth
Docieramy tam popołudniem i pierwsze kroki , a właściwie rowerowe kilometry kierujemy ku cmentarzowi,
gdzie leżą polscy żołnierze polegli w II wojnie światowej.

Jest tu tak spokojnie.

polski cmentarz Perth













polski cmentarz Perth



Noah’s Ark Camping w Perth

Po chwili jedziemy na Noah’s Ark Camping w Perth.

Mimo pięknej nazwy jest to chyba najgorszy camping z wszystkich widzianych na naszej wyprawie, jest brudno i jakoś tak niegościnnie.

Ale podobno to jedyny camping w okolicy i nie możemy wybrzydzać.



To już nasza ostatnia namiotowa noc …

           Noah’s Ark Camping w Perth


czwartek, 1 października 2015

fabryka kotków

Wiem, wiem, wiem wielokrotnie marudziłam, że wcześnie zaczynam pracę, ale dziś pomyślałam, że jeśli rano daję radę napełnić miseczki, opróżnić kuwetki, nalać wodę, podać leki, sypnąć ziarna, wyjść z psem a nawet, jak dzisiaj podjechać na pobliskie działki sprawdzić czy nic nie złapało się do nastawionej poprzedniego wieczoru klatki łapki a do tego wypić kawę, zapakować śniadanie, umyć głowę i zęby, ubrać się i popedałować 8 kilometrów do urzędu, gdzie pracuję, to może nie jest aż tak źle ?


A oto efekt z rana odebrane o 6 rano z działek - bure kociątko












i efekt wieczora, odebrane o 21 kolejne dwa kociaki,


buro biała wg mnie dziewczynka

 

i rudzielec wg mnie chłopak 


ale sprawdzać, nie sprawdzałam, wolę zachować całe ręce :-).

Tym sposobem akcję Sułowska uznaję za zakończoną, pić nie piję, ale chyba mogę spróbować podarowanej mi przez tamtejszą karmicielkę i działkowiczkę aroniówki ?