niedziela, 13 sierpnia 2017

Taki Młyn, czyli tydzień Pręgowany



żarłacz

Wiecie co … nie wyrabiam z wpisami na blog, … , zawsze obiecuję sobie, że wieczorem coś napiszę, a potem … padam jak kawka i nie jest to żadną przesadą.
Postanowiłam więc zrobić zamiast 7 wpisów dzień po dniu jeden. 
Żebyście zobaczyli jak to u nas taki Pręgowany tydzień wygląda …

Poniedziałek 31.07.2017

Po porannym budziku koło 7, bo dziś mam urlop zaczynam ogarnianie inwentarza, karmienie kotów , ptaków … zaraz, zaraz ile ich właściwie na moim domu tymczasowym jest ?
3 małe dzikuski z Oleśniczki, Mela2, Łatek, Śliczna, Dzikusek i Dzikuska, Plamka, Rudi, Biała Furia, Mona, moja prywatna Tosia  .. . to chyba tyle do tego szpak, kwiczoł, gołąb Żarłacz, któremu podrzucam też Wit. B i antybiotyk,  potrącony gołąb od Agnieszki i jeszcze 5 innych, co to dobrze się mają, ale już nie polecą.

I to by było na tyle, … chyba...

Sprzątam kuwetki, klateczki, zbieram się i lecę dać auto do naprawy, przy okazji zagaduję, czy może i tutaj mogłabym postawić Fundacyjną puszeczkę na zbiórkę publiczną i JEST ZGODA!
nasze zbiórkowe puszki

Produkuję więc zbiórkowe puszki, myję zgromadzone do mycia kuwetki, klatki, odpisuję na emaile i pytania na fb , m.in. umawiam się na odbiór  karmy w okolicy Bielan i właściwie już pora na obiad.

Jeszcze próbuję znaleźć weterynarza, który zobaczyłby się z Żarłaczem, ale ciężko z tym … są przecież …wakacje …

Potem jadę po męża, który dziś wychodzi ze szpitala i gnamy do Ikei, bo oto ostatni dzień kuchennej promocji … czekamy, w międzyczasie debatuję jeszcze o kotach z Beatą ze Ścinawy, a  gdy o 21.30
wychodzimy w końcu ze sklepu nie dojeżdżam w umówione miejsce po karmę.

Za późno i nie ma czemu się dziwić …

Wtorek 01.08.2017

Wstaję 5:30, bo o 7:00 wychodzę już do pracy. 

Fundacja to przecież nie praca, to hobby, pasja, zajęty na maksa czas i może czasem satysfakcja i niesamowici spotykani przy okazji ludzie …

Po pracy, kieruję się na Kozanów, bo tutaj czeka na mnie kuwetka od Magdy, przy okazji odkrywam kolejny punkt – Happy Ciuszek, Kozanowska 89, gdzie stanie nasza PUSZKA !
z braku auta kotki wozimy tak :-)

Gdy ok. 18 dojeżdżam do domu nie chce mi się nic … a oto Maciej Szpak, weterynarz z Koziej na Maślicach czeka … mamy łapać maleńkie kotki na pobliskich działkach i nie chce słyszeć o żadnym przenoszeniu spotkania … ruszam ok. 18.30, wiedząc, że już nie będę na czas … rowerem … auto przecież pożyczyłam, a z 15 kilometrów przede mną ...

Na miejscu okazuje się, że Maciek dopiero zamyka gabinet. Zbieramy się i jedziemy na pobliskie działki … cztery małe i jak się okazuje chore kotki czekają …

Bez problemu dają się złapać i upchnąć w transporterku, który mocuję na rowerze … powoli zapada mrok … chyba po 20.30 już mamy.

Gdy jadę mostem Milenijnym  w stronę domu jest już kompletna ciemność. 

Może i dobrze, przynajmniej nikt nie widzi i nie interesuje się, co wiozę na bagażniku …

W domu szykuję nowym przybyszom klatkę, kuwetkę, miseczki, podaję antybiotyk i przecieram oczka.

Potem ogarniam resztę, odpalam komp. i koło północy wczołguję się do łóżka … z sercem pewnym, że dobrze, że nie odłożyłam maślickiej interwencji  na kiedyś tam …

Środa 02.08.2017

Rano startuję 5:30, po pracy umówiona jestem z Wiolą, należy mi się, zwierzaki muszą poczekać.

Tylko przechwytuje mnie po drodze Pani Edyta z superkarmą dla kociąt i po drodze do Wioli wdeptuję do domu, żeby ogarnąć to i owo nim polecę na wolność, aż do wieczora.

Czwartek 03.08.2017

Mała z Maślic
Start 5:30, potem praca .
A wieczorem kotki z Maślic zobaczyły drugi raz weterynarza. 
Trójka ładnie się leczy z kichania i kataru (WTEDY MYŚLAŁAM, ŻE MAJĄ KOCI KATAR ... NIE
jeszcze szczęśliwe i ruchliwe 4 z Maślic
PRZYPUSZCZAŁAM NAJGORSZEGO .... ) , tylko maleńka kruszynka ciągle ma rozwolnienie (kupa nie pachniała kwiatami i nie brałam ją za pp) i dzisiaj i jutro zostajemy na kroplówkę, bo jest lekko odwodniona.

Małe mruczą rozkosznie i garną się całymi sobą do człowieka.

Oczywiście do i z weterynarza poruszamy się rowerem :-).

Wieczorem ugaduję jeszcze z Kasią i Pauliną, bo mają dla mnie nowe miejsca na PUSZKI , a potem zamieszczam w necie ogłoszenie, bo oto nasz fundacyjny kot, Lolek zaginął na Biskupinie, gdzie był w domu tymczasowym.

Piątek 04.08.2017

Start 5:30, potem praca, po niej jadę podlać kwiatki do mamy przy okazji zostawiając puszkę w Zoolandii na Jedności Narodowej, potem planuję jechać wybierać meble do łazienki … ale ... nie docieram do celu.

Miłozwierzowa sroka
Gdy ruszam z Zoolandii dzwoni Magda z Miłozwierza na Biskupinie, że oto ktoś zostawił jej w sklepie podlota sroki i ona nie wie, co właściwie ma z nim zrobić … debatujemy, daję mądre rady, nie postanawiamy nic, aż do momentu, gdy dociera do mnie, że oto wystarczy, żebym skręciła na mijane właśnie wały wzdłuż Odry, a za 20-25 minut powinnam być w Miłozwierzu.

I jestem, odbieram pisklę sroki i pędzę do domu, bo dzisiaj z maleńką burą koteczką czeka mnie przecież jeszcze kroplówka i wet. 

Do 19.30 muszę tam zdążyć.

W międzyczasie odbieram jeszcze sms-a, że oto Lolek się znalazł a wieczorem sama sms-owo umawiam się z Gosią na nasz sobotni wypad do Polanicy Zdrój.

Nie mam siły dzwonić i ona chyba to rozumie.  Nogi bolą mnie od przejechanych dzisiaj rowerowych kilometrów.

Przed zaśnięciem przypominam sobie, że miałam oddzwonić na numer koleżanki opiekującej się kotami Beaty ze Ścinawy, ale oczywiście, nie wiem nawet, który to z pozostawionych na komórce numerów …
 
Sobota 05.08.2017

11.30 ruszamy z Gosią do Polanicy. Rano zdążyłam ogarnąć cały zwierzyniec. Teraz mam wolne :-).

Tylko Pani Maria melduje mi , co u zaniedbanego psa, na którego mamy oko.

A po powrocie koło 22:00 zbieram z mijanego trawnika kolejnego podopiecznego, gołębia z łapkami oblepionymi nie wiadomo czym.  Miał szczęście, że akurat przejeżdżałam … rowerem :-) .

I nawet, gdy znajduję mu miejscówkę i czyszczę łapki, dalej nie wiem, czy ktoś skrzywdził go w ten sposób, czy sam oblepił się kulkami uniemożliwiającymi jakikolwiek ruch.

Zasypiam po 24 snem twardym jak kamień.

Niedziela 06.08.2017

Rano odzyskuję auto, więc po ogarnięciu wszystkiego ludzkiego i zwierzakowego  (jest koło godziny 13:00) zawożę trzy kociaki z Oleśniczki razem z klatką bytową do domu tymczasowego, który w końcu powrócił z wakacji.

Robi się u mnie przestronnie :-).

Produkuję nowe puszeczki na zbiórkę publiczną, przy ostatniej zastanawiając się, czemu nie poprosiłam o to Pani Marii w której wykonaniu puszki prezentowałyby się o niebo lepiej, bo moje naklejki albo robią się nierówno, albo z zadziorami i koło 21 melduję się z nimi  u mieszkającej z 15 km ode mnie Gosi z Zza moich drzwi.

Bierze ode mnie trzy puszeczki i czwartą dla Miłozwierza. 

Wracam wałami późnowieczornym Wrocławiem i nie wiem kiedy minął WOLNY WEEKEND.




poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Puma, pierwsza kicia wyadoptowana

O tej czwórce już było.

Jak tylko przyjechała ... i cóż nawet w tak powolnym życiu jak moje coś posuwa się do przodu ...

Pierwsza kicia wyadoptowana !!!!

Wpierw wszystkie kotki zostały odrobaczone, przebadane na FiV, FelV, zaszczepione i oto najmniejsza, czarna kruszynka, bez ogłoszeń, bo tylko dzięki poleceniu Ali znalazła dom.

I to dom z zabezpieczonymi oknami, drugim kotkiem i zwierzakolubną rodziną ... więc czego chcieć więcej.

Na pożegnanie maleńka wystraszyła się tak bardzo, że pogryzła i podrapała mnie mocno,  tak, że zalałam krwią pół podłogi, ale za to w nowym domu leży już na kolankach, mruczy i wygląda na to, że jej  po prostu dobrze :-).

Bo czasem takie malutkie, przestraszone, płochliwe kotki nie potrzebują wiele.

Tylko kogoś, kto da im serce i czas :-)

A oto Puma :-)


niedziela, 23 lipca 2017

NIE MOŻESZ REALNIE ADOPTUJ WIRTUALNIE

Niedziela rano. Zwierzaki nakarmione a my startujemy z kolejną akcją ...

Nie dla nas ... dla zwierząt.

Są kotki o  które nie zapytał nigdy nikt ..., choć mijają lata ...

Takie niemilusińskie, takie trzymające się zawsze metr od ...

Takie, które nie mają gdzie wrócić, bo ich miejsc bytowania nie ma ...

Takie, które boją się obcych, nie pozują do zdjęć, nie pokazują chętnym na adopcje ...

Takie jednak ...

... SZCZĘŚLIWE ... szczęśliwe w lokalu fundacji, szczęśliwe w stadzie, które tutaj się stworzyło, śpiące w łóżeczku, wylegujące się na fotelach, bezpieczne, nakarmione, zaopiekowane ...

Nie wyrzucimy ich na ulicę, biorąc odpowiedzialność za te, które wzięliśmy pod swoją opiekę,  za te, które tak jak się udało oswoiliśmy ... za te, które jeśli komukolwiek ufają to właśnie nam ...

Nie mogąc znaleźć realnych opiekunów szukamy im wirtualnych ...

Którzy wspomogą nas w utrzymaniu wybranego przez siebie kotka.

Wpłacając na jego rzecz co miesiąc symboliczną darowiznę na cele statutowe Fundacji.

Chociaż 15 złotych, bo część darów rzeczowych udaje nam się póki co pozyskać ...

Rudi, nasz fundacyjny nadwrażliwiec, którego tygodniowa adopcja kończyła się tragicznie ... ze strachu obrobił siebie i kuchnię nowych właścicieli ... ma już Ewę, swojego wirtualnego Opiekuna.

Na swoich ludzi czekają : Mona, Dzikusek i Dzika, Śliczna, Lolek i Biała Furia :-).

Jeśli chcesz pomóc Któremuś z naszych podopiecznych stając się jego Wirtualnym Przyjacielem pisz na : pregowaneiskrzydlate@wp.pl, albo przez naszą stronę fb 




OTO MAMY JUŻ WIRTUALNYCH OPIEKUNÓW NASZYCH ,,NIEWIDZIALNYCH KOTÓW'' !!!

RUDI MA EWĘ
LOLEK - JAGODĘ
DZIKA - ANIĘ
BIAŁA FURIA - PARTYCJĘ
ŚLICZNA - MAGDĘ
MONA - MAGDĘ
DZIKUSEK PANA BOGUSŁAWA :-)


wtorek, 18 lipca 2017

PILNIE POSZUKIWANY KOCHAJĄCY DOM DLA KOCURA! Wrocław



PILNIE POSZUKIWANY KOCHAJĄCY DOM DLA KOCURA!

Wrocław/ogłoszenie grzecznościowe

Korek ma niecałe 4 lata, ale jest niewielki. Jest już wykastrowany, bardzo czysty i zdrowy (posiada książeczkę zdrowia). Uwielbia towarzystwo ludzi, potrzebuje stałej atencji. Praktycznie od małego spał z ludźmi, albo na swoim fotelu. Często domaga się pieszczot. Je przedziwne rzeczy oprócz zwykłej kociej karmy. Nigdy nie chorował. Od małego żył w towarzystwie starszej kotki, więc nie powinien mieć problemu z akceptacją innych kotów. Nigdy nie miał kontaktu z psami. Wychodził jedynie na klatkę schodową. Nie lubi hałasu, szybko się płoszy.
 
Idealny kot do głaskania, tulenia i pokochania!

Jesteśmy zmuszeni oddać kotka, ponieważ pojawiły się u niego problemy z akceptacją ciąży u właścicielki i zmianami w jego otoczeniu wynikającymi z przygotowywania pokoju dla dziecka. 

Kot odbiera ten fakt jako zagrożenie dla swojej ustalonej już pozycji w domu co objawia się zazdrością, nieufnością i czasem wrogim nastawieniem do domowników.

Do tej pory nie stwarzał żadnych problemów, dlatego mając na uwadze narodziny naszego potomka, co odsunie kotka na dalszy plan,  musimy podjąć tak ciężką dla nas decyzję.

W nowym domu, w ustabilizowanym otoczeniu kotek na pewno się uspokoi, odzyska dawny urok i zdobędzie serce nowego właściciela. 

Zależy nam bardzo, żeby trafił do domu, w którym poczuje, że jest znowu „oczkiem w głowie” ponieważ jest bardzo przywiązany do ludzi. 

Potrzebuje wiele uwagi, często nie odstępuje człowieka na krok. Nie jest tak jak większość kotów indywidualistą.

Dla nowego właściciela zapewniamy wyprawkę. Zastrzegamy sobie prawo do wyboru domu dla kota.

Sprawa jest bardzo pilna. Jeżeli do końca lipca Korek nie znajdzie domu, to będziemy zmuszeni oddać go do schroniska (skąd trafił do nas 4 lata temu), czego bardzo byśmy nie chcieli.
 
Wszelkich informacji udzielimy telefonicznie pod numerem: 793-621-083 lub 884-661-319.

Zainteresowanych adopcją zachęcamy do umawiania się i zapoznania z kotkiem.

Wrocław

niedziela, 16 lipca 2017

Czarna i jej czwórka

Czarna
Tyko ja umiem chyba robić takie interesy .... wydać jednego kotka a w zamian dostać kolejne 4 :-) ...

To oto Czarna Koteczka po sterylizacji i opiece pooperacyjnej wróciła na miejsce bytowania, ale za to przybyły jej Dzieci, których płci i imion jeszcze nie znamy ...

W środę odrobaczenie, w weekend szczepienie i a potem już powoli w stronę nowych domków ... :-)

Tylko wpierw jeszcze oswoić się musimy :-)


i Czwórka :-)

środa, 28 czerwca 2017

Ratowane Ptasie Życie

Od piątku u nas pod opieką taki chłopak, szpak znaleziony, zabłąkany w jednym z centrów handlowych ...

Nawet takie malutkie życie jest dla nas ważne ...

Nawet takie malutkie życie kosztuje ... w sobotę w sklepie zoologicznym zostawiliśmy 45,57 pln, zaopatrując się w zapas suchej karmy dla ptaków owado i owocożernych.

Codziennie dokupujemy czereśnie, mączniaki, świerszcze ... wszystko, żeby chłopakowi było dobrze i miał szansę wrócić na wolność..., pobędzie z nami jeszcze z 2 tygodnie, może dłużej.

I Ty możesz pomóc, wpłacając darowiznę na cele statutowe Fundacji ... nie trzeba wiele ... 

Nr konta Fundacji : 74 1240 4025 1111 0010 7090 9435
 

pay pal: pregowaneiskrzydlate@wp.pl

Ratując jedno życie, ratujesz cały świat ....

https://drive.google.com/…/0BzYtkNSZj5tbWWtFNGY5QTdxa0E/view

wtorek, 20 czerwca 2017

Bonnie i Clyde Kropeczki ocalone ...

Nie załamujemy rąk ,

nie liczymy strat,

nie oglądamy się w przeszłość, 

choć jest nam ciężko ...

działamy dalej, otaczając opieką najlepszą, najlepszą, jaką możemy dać, Bonnie i Clyde ... dwójce ocalonych Kropeczek, .... 
choć mieliśmy ich pięcioro pod opieką.

Kotki urodziły się 22.04.2017 i 29.04.2017 razem z matką , Plamką zostały odłowione w jednej z
wrocławskich altan z resztą rodzeństwa.

I od początku coś było nie tak, w majowy weekend maluchy chodziły po pokoju płacząc, głodne, aż nie mogłam doczekać się otwartego sklepu z mlekiem modyfikowanym dla kociąt.

początki bez mamusi :-(
Podkarmiałam je razem z matką, rosły ... gdy miały 3 tygodnie stało się coś ... mleko matki do tej pory życiodajny pokarm stało się trucizną, w dwa dni straciliśmy trzy Kropeczki, zostały tylko Bonnie i Clyde.

Oddzielone od matki.

Wykarmione przez Beatkę, bo przecież ja nie dałabym rady karmić ich co 2-3 godziny.

Ich brzuszki słabo trawiły mleko, kupiliśmy aż cztery opakowania różnego kociego mleka, aż zaczęły jeść normalną karmę i od tej pory rosnąć jak na drożdżach ...

Są odrobaczone, może do końca czerwca uda się je zaszczepić.
Potrzebują leków wzmacniających odporność. Potrzebują szczepionek.

Jeśli chcesz nas wspomóc w opiece nad nim wpłać darowiznę na cele statutowe Fundacji,
konto nr 74124040251111001070909435, najlepiej z dopiskiem darowizna Kropeczki.

Prócz tego potrzebują domu, który je pokocha.

Domu najlepiej wspólnego, utraciły już tyle  w swoim życiu ... samiutkie byłyby bardzo nieszczęśliwe.

Są bardzo zżyte.

I uwielbiają człowieka, szczególnie biało-czarny Clyde zapowiada się na domowego mruczaka ... razem z szaro - białą koteczką Bonnie zdają się wierzyć, że mogą zdobyć cały świat.



Kotki przebywają we Wrocławiu, pod opieką Fundacji Pręgowane i Skrzydlate.

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

Kontakt : pregowaneiskrzydlate@wp.pl, 781-272-349