wtorek, 20 czerwca 2017

Bonnie i Clyde Kropeczki ocalone ...

Nie załamujemy rąk ,

nie liczymy strat,

nie oglądamy się w przeszłość, 

choć jest nam ciężko ...

działamy dalej, otaczając opieką najlepszą, najlepszą, jaką możemy dać, Bonnie i Clyde ... dwójce ocalonych Kropeczek, .... 
choć mieliśmy ich pięcioro pod opieką.

Kotki urodziły się 22.04.2017 i 29.04.2017 razem z matką , Plamką zostały odłowione w jednej z
wrocławskich altan z resztą rodzeństwa.

I od początku coś było nie tak, w majowy weekend maluchy chodziły po pokoju płacząc, głodne, aż nie mogłam doczekać się otwartego sklepu z mlekiem modyfikowanym dla kociąt.

początki bez mamusi :-(
Podkarmiałam je razem z matką, rosły ... gdy miały 3 tygodnie stało się coś ... mleko matki do tej pory życiodajny pokarm stało się trucizną, w dwa dni straciliśmy trzy Kropeczki, zostały tylko Bonnie i Clyde.

Oddzielone od matki.

Wykarmione przez Beatkę, bo przecież ja nie dałabym rady karmić ich co 2-3 godziny.

Ich brzuszki słabo trawiły mleko, kupiliśmy aż cztery opakowania różnego kociego mleka, aż zaczęły jeść normalną karmę i od tej pory rosnąć jak na drożdżach ...

Są odrobaczone, może do końca czerwca uda się je zaszczepić.
Potrzebują leków wzmacniających odporność. Potrzebują szczepionek.

Jeśli chcesz nas wspomóc w opiece nad nim wpłać darowiznę na cele statutowe Fundacji,
konto nr 74124040251111001070909435, najlepiej z dopiskiem darowizna Kropeczki.

Prócz tego potrzebują domu, który je pokocha.

Domu najlepiej wspólnego, utraciły już tyle  w swoim życiu ... samiutkie byłyby bardzo nieszczęśliwe.

Są bardzo zżyte.

I uwielbiają człowieka, szczególnie biało-czarny Clyde zapowiada się na domowego mruczaka ... razem z szaro - biało koteczką Bonnie zdają się wierzyć, że mogą zdobyć cały świat



Kotki przebywają we Wrocławiu, pod opieką Fundacji Pręgowane i skrzydlate.

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

Kontakt : pregowaneiskrzydlate@wp.pl, 781-272-349


sobota, 17 czerwca 2017

Plamka, domowa Przytulanka co czeka na swój kąt

Plamka ma 2-3 lata i nie wiadomo, jakie były jej wcześniejsze losy ... być może miała dom ... jej zachowanie na to wskazuje ... znajomość domowej etykiety, mruczenie w łóżeczku do ucha.

Ale chyba nie był to dobry dom ... nie odnaleźliśmy go jeszcze ... nie mógł być dobry, jeśli któregoś dnia kicia znalazła się w jednej z altanek na Maślicach, aby tam urodzić.

Miała piątkę dzieci, same biało-czarne Kropeczki.

Została razem w nimi zabrana do domu tymczasowego, od razu traktując go jak własny dom.

Po dwóch tygodniach, gdy maluchy miały trzy tygodnie stało się coś niedobrego ... :-(.

Mleko, które do tego czasu było jednym, najlepszym, najzdrowszym pokarmem stało się trucizną ... w dwa dni straciliśmy trzy malutkie kotki ... ostatnie dwa oddzielone od Plamki dano do innego domu tymczasowego.
Żyją. Nosząc wiele mówiące imiona Bonnie i Clyde :-).

Plamka została sama, zdezorientowana ...

W tej chwili kicia jest już odrobaczona, wysterylizowana, przebadana na FIV, FelV ( zdrowa ), zaszczepiona.

Znajduje się w domu tymczasowym, gdzie jest jedynakiem i z tego przywileju skwapliwie korzysta.

Straci go 23.06 z racji wakacji, dlatego pilnie szuka domu stałego lub chociaż tymczasowego.

Uwielbia człowieka, przytulanie, mruczenie, wspólne zabawy, choć koci charakterek też ma :-). 
Raczej sprawdzi się lepiej, jako jedyna Kocia Królewna.

Jest jednak mimo wszystko kochaną koteczką, w której życiu coś poszło nie tak.

Czeka na odpowiedzialnego Człowieka, który ją pokocha.

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej z Fundacją.

Kontakt : 604-938-908 , 781-272-349
pregowaneiskrzydlate@wp.pl Wrocław.





niedziela, 11 czerwca 2017

Czasami nie robimy wiele, czasami po prostu wypuszczamy :-)

Najlepszy czas ... gdy po rekonwalescencji czy odkarmieniu wracają na wolność ... ptaki ...

Rudy z problemami neurologicznymi zwinięty przeze mnie z placu Jana Pawła we Wrocławiu, w drodze powrotnej z pracy.

Ten ze złamaną łapką, znaleziony przycupnięty na ulicy Śrutowej przez Martę.

Ten młody, nielatający przekazany mi przez lekarza weterynarii Witolda Terendę, do którego przenieśli go pacjenci.

Wszystkie trzy wróciły na ukochaną Wolność :-).

Czasami nie robimy wiele, czasami tylko dajemy bezpieczny kąt

Po latach myślenia, zastanawiania się co i jak.

Liczenia, czy nas na to stać, szukania wykonawców i rozwiązania najlepszego ze wszystkich wreszcie jest :-)

Wcześniej, niż miał być, bo wykonawcy, panu Jackowi ktoś wypadł z kolejki i gotowy gołębnik był już do odbioru, trzeba było tylko przygotować fundamenty ...

Jest gołębnik i woliera, dla tych, które będą u nas na rehabilitacji a potem polecą ...

Dla tych, rasowych, których  po kontuzji nie chcą ich dawni właściciele ...

Dla tych, co już raczej nie wzbiją się w przestworza ...

Dziękuję firmie Jacek Bereźnicki z Prusic ( www.dla-golebi.pl ) za rzetelność, terminowość i elastyczność w dostosowaniu woliery do naszych potrzeb.


Lucky, trzeci z Trójki i już ostatni

Lucky zabawił z nami trochę dłużej ... dom, który wydawał się sensowny i go zarezerwował zniknął nagle i
przestał odbierać telefony.

Lucky wcale się tym nie przejął umilając nam dni swoim towarzystwem, aż w końcu znalazł się Jego Dom z dwójką zachwyconym nim starszych dzieci.

Pewnie będziemy w kontakcie :-)


Spryciarz , drugi z Trójki

Spryciarz zamieszkał z Panią Dorotą, która chciała małego, pogodnego pieska i wybrała właśnie jego :-).

Widuję się z nim od czasu do czasu, bo mieszka całkiem niedaleko.

Rozbrykał się trochę :-).

Mały, Kudłaty Wulkan Pozytywnej Energii :-).



Gapcio, pierwszy z Trójki

Gapcio, najbardziej jamnikowaty z Trójki, niezrównany Mistrz Tysiąca Min, mimo lekko nieśmiałego
charakteru pierwszy znalazł dom.

Potrzebował spokojnego Opiekuna, który będzie mu pomagał poczuć się pewniej i bezpiecznie w wielkim Świecie.

Trafił pod Skrzydła uczennicy Technikum Weterynaryjnego.

I mam nadzieję, że będzie miał u niej dobre, bezpieczne życie :-)



czwartek, 8 czerwca 2017

Wielkopiątkowe Pieski Trzy

Dopiero teraz jest trochę czasu, żeby uzupełniać zaległości.

Wpisać posty z wydarzeń, które się zakończyły.

Tak jak te wielkopiątkowe pieski, które okazały się zawadzać, gdy ich właściciele zaczęli już świętować.

Zamiast szykować święta, szykowałam im miejsce, kombinowałam karmę, leciałam do weta, odpowiadałam ludziom reagujących na ogłoszenia
i uczyłam się jak to jest mieć pod swoim dachem trójkę takich chłopaków-cudaków.

Wreszcie bezpieczne :-)