niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie 2017, Dziękujemy

Moi Drodzy, Ci, którzy nie śledzą naszego fanpage o naszych innych spektakularnych akcjach w 2017 roku dowiedzą się z opóźnieniem bo dzisiaj, nim zaczniecie szykować sylwestrowe kreacje pragnę Wam podziękować za miniony 2017 rok.

Dziękuję radzie fundacji, wolontariuszom, darczyńcom, ludziom wspierającym nas dobrym słowem, udostępniającym nasze ogłoszenia, życzliwym lekarzom weterynarii oraz osobom, które zaangażowały się w zbiórkę publiczną dla naszej fundacji.

A w szczególności dziękuję TYM, którzy dali domy stałe naszym podopiecznym.

Bez Was wszystkich nie moglibyśmy działać.

Bo mimo, iż piszę mało, próbując upchnąć fundację między pracę na całym etacie, prowadzenie domu, spotkania z przyjaciółmi, to jednak działo się u nas w tym 2017 roku :-).

Dziękuję raz jeszcze :-).

Aleksandra Soczyńska-Kardysz
Prezes Zarządu Fundacji Pręgowane i skrzydlate

wtorek, 26 grudnia 2017

Chmurka ocalona

Z Chmurką czekamy na wiosnę ...

Wierzymy, że poleci razem z kilkoma innymi, którym przyszło zimować w naszej wolierze po tym jak trafiły do nas z różnymi kontuzjami.

Jest żywym dowodem na to, że nie trzeba być herosem żeby ratować życie ...

Czasami wystarczy odrobina uważności, odwagi, desperacji i chęci do niesienia pomocy.

Jej wybawicielka, Martyna nie jest pełnoletnia, uczy się w jednym z wrocławskich liceów i jest wrażliwa ... wrażliwa na zwierzęta i na ich nieszczęście.
Znalazła Chmurkę pewnego dnia przycupniętą na niewysokim parapecie, wzięła do pełnego zwierzaków domu, odkarmiła, poczekała aż kontuzja skrzydła się zagoi i potem przekazała naszej fundacji.

W jej liceum o nas na polskim mówili :-).


poniedziałek, 25 grudnia 2017

Uszata wysterylizowana !

Wiem, wiem, powinniśmy pisać o tym na bieżąco, ale co jeśli cierpimy na chroniczny brak jakiegokolwiek czasu ?

Z racji świąt próbujemy choć nadrobić zaległości i opowiedzieć Wam, co robimy, nawet, gdy nas ( a może właśnie szczególnie wtedy ) w internecie nie ma....

Bo oto mamy Ją Uszata Wysterylizowana :-) ! 03.12.2017 !

Za Uszatą i jej Właścicielami chodziliśmy od lutego ... w tym czasie zdążyła wydać na świat dwa pieskowe mioty ( Witek wrześniowy szczeniak jest już z nami), ale oto pod koniec listopada 2017 uzyskaliśmy zgodę Właścicieli na jej sterylizację.

I oto stało się Uszata wysterylizowana !!! w Gabinet Weterynaryjny Na Koziej Dr n. wet. Maciej Szpak, Wrocław, gdzie są zawsze chętni dla podjęcia naszych nagłych i nietypowych zleceń :-).

O Uszatej i jej Właścicielach, których nie było stać na opłacenie zabiegu dowiedzieliśmy się od pracownika
socjalnego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu.

Nie jesteśmy za rozdawnictwem ale w ten sposób jeśli możemy pomagamy, ludziom i zwierzętom, które dzielą z nimi ich skromny los ...

Takie i nie tylko takie fundacyjne działania można wesprzeć wpłacając dowolną kwotę darowizny na fundacyjne konto nr

74 1240 4025 1111 0010 7090 9435

paypal : pregowaneiskrzydlate@wp.pl

Fundacja Pręgowane i skrzydlate
ul. Milicka 2, 51-127 Wrocław,

BEZ WASZEGO WSPARCIA NIE MOŻEMY DZIAŁAĆ

A tutaj Uszata już zagojona, tuż po ściągnięciu szwów, oczywiście i tym razem służyłam jako psia niania

 i taksówka :-)

niedziela, 17 grudnia 2017

Franek

https://4.bp.blogspot.com/-fGmJPzK3P4I/WLCo7BXurhI/AAAAAAAACdY/JzleHIixVJ0Asqut2NCs3Pb4RLGlrWQCwCEw/s1600/WP_20170221_008%2B%25282%2529.jpgMimo starań nie znaleźliśmy Frankowi nowego domu ... aż w końcu zadomowił się u dotychczasowej Opiekunki, którą wspieraliśmy na początku tego roku.

Lecząc, udzielając domu tymczasowego, kastrując kocurka.

Teraz jest szczęśliwym domowo-wychodzącym Kotem, który ma w końcu swój kąt :-)




środa, 29 listopada 2017

Szarusia

Szarusia mieszkała na jednym z wrocławskich podwórek.

Przez fundację miała być tylko sterylizowana a skończyło się jeszcze na szczepieniu, badaniach FiV i FelV  ....
i NOWYM DOMU , choć pierwsza adopcja Szarusi okazała się porażką...

Zrobiliśmy prawie 30 kilometrów do domu, który wydawał się spełniać wszelkie wymagania i był tak zakochany w kici, że chciał ją mieć teraz już już, by dzień później usłyszeć w telefonie prośbę, by zabrać kotkę spowrotem ....

Czasami tak jest, na nic nasze zaangażowanie, poświęcony czas, niektóre adopcje nam nie wychodzą ...

Za to dzisiaj Szarusia to Pani na Włościach w zupełnie innym domu,  i z tego, co słyszałam ostatnio wcale podwórkowego życia nie żałuje :-)

niedziela, 26 listopada 2017

Fibi, mały , szary wulkan energii

Fibi ( pręgowana ) w nowym domu
W tym roku mamy szczęście ...

Do maleńkich kotków, których matka zniknęła nie wiadomo gdzie, albo nie umiała ich odkarmić ....

Byli Bonie i Clyde, Teo i Helenka, a teraz Fibi i Figaro.

Oboje urodzeni na początku września 2017. 

Nie wiadomo, co stało się z ich mamusią i resztą rodzeństwa.

Pod koniec września pod opiekę naszej fundacji trafili tylko oni. 

Oboje niezaradni, nie umiejący samodzielnie egzystować. 

Wymagali troskliwej opieki i karmienia butelką. 

Gdy podrośli zostali odrobaczeni, zaszczepieni, przebadani na Fiv i FelV ( zdrowi ).
Fibi ( pręgowana ) w nowym domu
 
Dzisiaj Fibi od tygodnia cieszy się swoim domem, który zdecydował się przyjechać aż z Poznania po upatrzoną maleńką kocią dziewczynkę.

I ma tam starszą przybraną siostrzyczkę, a my patrząc na zdjęcia po raz kolejny upewniamy się, że co dwa koty to nie jeden :-) i, że czasem warto poczekać dłużej aby nasi podopieczni trafili jak mogli najlepiej.

Jest jedną z fundacyjnych historii, którą udało nam się szczęśliwie zakończyć :-)

A jej brat Figaro ciągle czeka w Fundacji Pręgowane i skrzydlate na swoje miejsce w czyimś domku.

Figaro

niedziela, 19 listopada 2017

Jedna z podwrocławskich wiosek, ... wielki świat

Gdy dostajemy takie emaile, nie możemy spać spokojnie, nie możemy chociaż nie próbować pomóc, nawet, jeśli ta pomoc to głównie gotowość do jazdy 20 kilometrów od Wrocławia....

Kilka dni z rzędu, licząc na szczęśliwy los...

Efekt złapane dwa kocurki do kastracji i odebrany jeden chory kociak, którym zajęła się Zgłaszająca. 

Na wiosnę planujemy powtórkę, żmudne, powolne wyłapywanie kotek i kocurów, tak, żeby liczące około 20 osobników stado już  się nie powiększało  ... 

Bo jedna z podwrocławskich wiosek nie jest miejscem przyjaznym dla kotów, choć istniejące tam warunki wydają się być idealne do współistnienia kotów i ludzi, ale .... jak widać z emaila poniżej ludzie potrafią zepsuć .... czasami BARDZO WIELE...

,,,Proszę o pomoc dla kotów w ...... O tej historii wiem , od starszej pani która tam mieszka.
Próbowałam sama  pomoc , lecz nie daję rady. Problem mnie przerasta. Wziełam stamtąd 5 kotów , ale to wszystko za mało.
Obecnie są tam 4 dzikie i ciężarne kotki, które nie mają gdzie urodzić. Ostatnio kotka urodziła pod stertą gruzu.Robotnicy którzy przyszli wywozić gruz znalezli kocieta. Już 1 było martwe. Nie wiem , co się dalej z nimi stało. 
Ludzie zabijają kocięta , jeżeli tylko mają do nich dostęp. 
W czerwcu zamordowano 2 podrośnięte już kotki i podrzucono pod drzwi piwnicy karmicieli. Zwłoki leżały tam tydzien czasu , aż sie zaśmierdziały. Lokatorzy bloku widzieli te zwłoki, lecz przechodzili obojętnie. Jeden z nich powiedział, że to jest ,,nauczka,, .   
Jaka ,, nauczka.,,? - dla starszej pani, żeby nie karmiła kotów, bo oni nie chcą kotów! 
Starsza pani nie zrobiła zdjęć tych kotów, nie zgłosiła sprawy na policje. Bała sie.  Powiadomiła tylko mnie, ale powiadomiła zbyt pózno. Dopiero po tym, jak zwłoki zostały usunięte.
W 3 blokach popegeerowskich wszystkie okienkta piwniczne są pozamykane.
Starsza pani próbowała ubiegłej zimy otwierać okno w piwnicy, lecz sąsiedzi wymusili na niej zamykanie z powodu strat ciepła.
Prosze o pomoc, bo małe kocięta są zabijane lub umierają z powodu zimna i głodu. Stado dorosłych kotów jest wiecznie głodne.  Nie ma co jeść.  Koty przychodza pod balkony i żebrają o jakiegoś ochłapa np. ziemniaki z obiadu. To nie żart!!! Sama widziałam jak głodne koty jadły zimne ziemniaki z obiadu.''

Mam nadzieję, że na wiosnę, nim zacznie się kolejny kociakowy sezon zdziałamy w tej miejscowości więcej.

Póki co kotki są karmione dzięki karmie zakupionej przez Zgłaszającą interwencję. Może i my się jakoś dorzucimy.

A jeśli zadzwoni do naszej fundacji, że potrzebna jest pomoc, że trzeba jechać odpalę auto kolejny raz ...

sobota, 18 listopada 2017

Ratując Małą, Maleńką


Nasza najnowsza podopieczna to Mała.

Póki co korzysta z dobrodziejstw szpitaliku SKVet Klinika Weterynaryjna, gdzie postawiono ją na łapki.

Odstawiła ją tam Zgłaszająca, twierdząca, iż stan Małej waha się między tym światem a Tęczowym Mostem...

Mała pojawiła się w dniu kiedy miałam odpoczywać korzystając z wolnego dnia z pracy.
Spokojnie przerobić owoce pigwy, ogarnąć mieszkanie, może załatwić coś jeszcze.

Zgłaszająca wysterylizowała ją dzień wcześniej na bon ze schroniska, w a piątek 10.11.2017 zaczęła szukać dla niej opieki gdy okazało się, że stan Małej jest średni ....

Mała to kilkuletnia kotka, która wiele już przeszła w życiu.

Rodziła, niedojadała musiała walczyć o byt.

Jest szczuplutka, malutka, miała wszy i opuchnięte poduszeczki od łapek.

Póki co zrobiono badania krwi, dostała antybiotyk i steryd, przebadano ją na FiV i FelV i wynik jest ujemny ( zdrowa ). 
Obsikano ją na wszelkie możliwe pasożyty, osłuchano delikatne serduszko.

Czekamy aż zupełnie stanie na łapki, da się poznać i wtedy być może zaczniemy szukać jej domu, który ją pokocha.
Chcielibyśmy, żeby jej czas na ulicy już się skończył.

Póki co szykujemy się do rozliczenia z kliniką i wzięcia Małej do fundacyjnego domu tymczasowego.

A może ktoś zechce wesprzeć nas w tym zadaniu ? 
Wspomóc gotówką, lub udostępnić dla Małej 
jakiś kąt ?.

Póki co nie może zostać zaszczepiona, dopiero kilka dni po zakończeniu terapii antybiotykiem.

Wpłat na Małą można dokonywać na konto Fundacji Pręgowane i skrzydlate
nr 74124040251111001070909435 paypal pregowaneiskrzydlate@wp.pl.

A dom tymczasowy lub stały ugadywać pod telefonem 575747471 lub emailowo 
pregowaneiskrzydlate@wp.pl :-)
Koteczka przebywa we Wrocławiu.

niedziela, 5 listopada 2017

koniec nocy z Lolkiem :-)

Ci co śledzą naszego facebooka już wiedzą, dla tych co tego nie robią wklejam jeszcze na blog.

Najnowsze wieści ... nie uprzedzałam Was wcześniej, żeby nie zapeszyć, otóż ....

Moi drodzy ... piszę z drżeniem ręki nie do końca wierząc, że to prawda i skończyły się nasze wspólne noce, ale oto ... Lolek, Loluś mój mega mądry i mruczący tymczas, zostawiony niemal w agonii w lecznicy przez ,,Właściciela'' ma dom !!!.

Zamieszkał 01.11.2017 w Krakowie, gdzie trafił dzięki reklamie zrobionej przez Miłozwierz ( dziękujemy !!!) i w nowej siedzibie pełni obowiązki Jaśniepana.

I co powiecie Państwo patrząc na fotki z nowego miejsca o kocie, który trafił do mnie w marcu 2017 niemal w agonii z wynikami krwi takimi, że mówili mi uśpij, bo ratunku już nie ma ?
....

Z wielokrotnie zawyżonymi parametrami nerkowymi, obolały, wkurzony, agresyjny.  nieświadomy co właściwie się dzieje ...

Przyznam się Wam w sekrecie, .... nie słuchamy takich mądrych rad, działamy wbrew rozsądkowi, słuchając
nadziei, walczymy do końca, nie dosypiamy w nocy i czasem ... udaje nam się zwyciężyć ...

Każdy kto chce, może wesprzeć działania naszej NIE-rozsądnej fundacji wpłacając dowolną kwotę na działalność statutową na konto nr 74124040251111001070909435 paypal: pregowaneiskrzydlate@wp.pl lub kupując w zooplusie przez banerek z naszego bloga:-)

To, co widzicie na blogu to tylko część działań naszej fundacji, żeby wpisać wszystko nie starcza mi czasu, nie wspominam też interwencji źle zakończonych ... zgłoszonej wczoraj interwencji nadałam numer 97 ... tyle ich było 2017 roku.

A to o Lolku pisze jego nowy dom i muszę przyznać, że z ostatnim zdaniem trafił w 100 % :-)

,,Lolek ma się świetnie, chociaż trochę się boi wszelkich gwałtownych ruchów i czasem się czai, żeby do nas podejść. Ale na ogół jest bardzo przymilaśny i cały czas mruczy :-). W ogóle nie ucieka, otwarte drzwi go nie interesują, bawi się cieniem i cały czas pilnuje, gdy ktoś coś je :-)''.








sobota, 4 listopada 2017

Szaruś rozpoczął nowe życie, my zostaliśmy z długami

Szaruś nie jest pięknym kotem.

Ba, nie jest nawet miłym.

Do tego jest chory, ma FIV + i nie ma dla niego miejsca wśród zdrowych kotów.

A jednak, walczyliśmy dla niego o nowe, lepsze życie i wydaje się, że właśnie się ono zaczęło...

Trafił do nas pod koniec września, po 2 tygodniach łapania przez zdeterminowaną Panią Kasię,która zaczęła działać, gdy w dokarmianym przez nią stadzie pojawił się nowy, mizernie wyglądający i trzymający
się na uboczu, oblepiony czymś kot ... Szaruś.



Od razu, jeszcze ,,ciepłego'' zawieźliśmy go do zaprzyjaźnionej kliniki, gdzie badania krwi wykazały, że mamy oto kota z FIV+.

Pani Kasia była niemal pewna, że to koniec mizernego, biednego, pełnego strachu kociego życia.

Okazało się jednak, że jest inaczej ....pod troskliwą opieką inne parametry krwi okazały się być całkiem dobre, biegunka skończyła się a szmery w płucach
zamilkły ... zaczęliśmy szukać dla Szarusia miejsca na resztę życia...

Został wykastrowany, zaszczepiony ...

02.11.2017 został odebrany z kliniki i zawieziony do azylu dla takich kotków jak On, z FIV +

Nam, malutkiej fundacji zostały długi do spłacenia i brak środków na kolejne fundacyjne działania, dlatego zrobiliśmy dla Szarusia internetową zbiórkę
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/szarus, na której prosimy o wsparcie.



Nie możemy przestać działać, bo jak mówią ... ratując jedno życie ratujesz cały świat ...


niedziela, 29 października 2017

Helenka i Teo ... kociaki ocalone

Mogły skończyć jak prawdopodobnie skończyła ich mamusia i rodzeństwo.

Gdzieś tam ... za Tęczowym Mostem ....

Mogły odejść na wrocławskich działkach niezauważone przez nikogo ... cichutko ...

Mogły odejść w naszym domu tymczasowym, ale ... uparliśmy się powalczyć z losem o nie i tym razem się nam  udało :-) ... Helenka i Teo, dwa kociaki ocalone.

Gdy napisałam Dorocie, robiącej zdjęcia do naszych fundacyjnych ogłoszeń, że kotki, które straciły
wszystko, znalazły wspólny dom stały, skwitowała ... ,,kolejny raz miały masę szczęścia'' i ... ma rację.

Helenka i Teo otrzymały od losu cudowny, wspólny domek stały.

I dwójkę szalonych dzieciaków, do wspólnych harców i zabaw.

Do delikatnego głaskania po futerku, tulenia i spania w łóżeczku.

Z tego, co widzę skwapliwe z tego przywileju korzystają :-).

I mam wrażenie, że idealnie podpasowały się temperamentem, energią i radością w miejsce w którym są

......  i oby zostały w nim już na zawsze :-)





niedziela, 22 października 2017

Serce dla Zwierząt i nasza NOMINACJA :-) !!!

Dzisiaj finał plebiscytu Serce dla zwierząt.

Prócz nominacji nagrody czy wyróżnienia nie ma, ale za to jest kilka chwil z najlepszymi :-).


Dziękujemy ! :-).

Główną nagrodę zdobył lekarz weterynarii Grzegorz Dziwak  :-).

A Krasnal idzie ze mną do pracy, niech wiedzą, a co :-).


sobota, 21 października 2017

Mamy ROK !!! Dziękujemy !

Z braku czasu przestałam zupełnie dawać wpisy, zaabsorbowana realnym życiem, i oto prawie bym zapomniała ... że przecież chociaż w zwierzakach działamy od 2011 roku,  to jako fundacja mamy dzisiaj równo ROK !!!
Powstaliśmy 21 października 2016 roku.

Dziękujemy za Wasze zaufanie,za pomoc, życzliwość, dobre spotkania, dobre, nowe domy dla naszych podopiecznych.

Zupełnie nie wiem kiedy to zleciało ani ... kiedy to się skończy, bo tego typu działania przestaną być potrzebne i zostanie nam tylko ciepły kąt, dobra książka i wyprawy w daleki świat i czas z przyjaciółmi :-).

A na zdjęciach Lolek, zostawiony przez swoich Właścicieli w jednej z wrocławskich lecznic gdy zachorował, Szczęściarz przywieziony w Wielki Piątek przez pracownika socjalnego, gołąb uratowany przez Hubską i Migotka uratowana przez Ewę

środa, 20 września 2017

Gruchaczek z Wodzisławia

Gdy usłyszałam Wodzisław Śląski pomyślałam, że to się nie uda...


Tym razem nie pomogę, nie znam nikogo, kto jeździłby w te rejony.

A oto jest ... Gruchaczek, odratowany przez Panią Dorotę i jej córkę.

Przepiękny, o aksamitnym spojrzeniu, sylwetce niemal jak rasowy .

Podobno takie tam latają ...
na Śląsku

Może jeszcze do weta skoczymy niebawem ...

poniedziałek, 18 września 2017

Grzywacz from Dominika

Czułam, że może tak to się skończyć.

Wczoraj jeszcze dałam krótki wpis o ptasiej przyjaźni i zdjęcie a dzisiaj Grzywacz nie patrząc na swojego Przyjaciela Żarłacza wziął i po prostu mi zwiał.

Poleciał nad moją działką, nad działką sąsiada i zniknął za pobliskim dachami.

Od kilku dni wydawało mi się, że zbiera się do lotu.
Że wydobrzał po przygodzie z której uratowała go Dominika, gdy coś chciało go zjeść, nim jeszcze
nauczył się dobrze latać.

Dominika wypatrzyła go, gdy siedział nieruchomy, wtulony w kąt, poraniony pod jej sklepem.

Zadzwoniła.

To przez niego spóźniłam się na angielski jakoś miesiąc temu, ale warto było …

Dzisiaj widocznie stwierdził, że pora na wolność i poleciał :-).

niedziela, 17 września 2017

Żarłacz - Garłacz by Miłozwierz

Było już na fb, ale nie wspominałam o tym na blogu, więc nadrabiam zaległości, tym bardziej, że
chcę Żarłacza - Garłacza przenieść do uratowanych spraw ...

Gdyby więcej działo się w kocich sprawach pewnie te przenosiłabym do rubryki, ale  ... mamy taką ciszę w kocich sprawach, że aż powala ....

Nie pamiętam takich kocich cisz :-( .... chyba nie sądzicie Państwo, że ja będę opiekować się przez kolejne 20 lat obecnie przebywającymi w Fundacji
kotami i do tego przyjmować nowe i nowe i ciągle nowe zgłoszenia ...

Fizycznie tak się nie da.
Brak adopcji to niestety brak miejsca dla kolejnych kotków i to mnie martwi ....

A więc w kocich sprawach mamy ciszę, za to , mimo końca sezonu na pisklęta i podloty mamy oto ruch w ptakach.

I to ruch taki, jakiego nie pamiętam chyba w mojej Pręgowanej fundacji.

Pierwszy był Żarłacz - Garłacz uratowany przez Miłozwierza.

Zainteresowanych kim jest Miłozwierz zapraszam do wpisania tego hasła w google ... jak wpadniecie w ciąg kocich komiksów, czarownic i myśli na każdy dzień zapomnicie o bożym świecie.

Na tym Miłozwierzu jest też historia Żarłacza znalezionego na przystanku autobusowym pod Trzebnicą.
Jako, że Żarłacz czekał tam na autobus kilka godzin zaniepokoiło to Miłozwierza, który zgarnął gościa lżejszego od plastikowej torby i zaczął ratować mu życie ...

Zaczął też szukać mu nowego, dobrego domu i tak oto trafił Żarłacz i Miłozwierz do nas.

Odwiedziliśmy z Żarłaczem weterynarza, któremu bardzo nie podobał się stan jego stópek wskazujący na długotrwałe zaniedbanie a ostatnio Żarłacz opuścił klatkę i zamieszkał w wolierze w której trzyma się swojego klatkowego sąsiada - Grzywacza uratowanego przez Dominikę.

O Grzywaczu będzie osobno, ale patrząc na tych dwóch trudno nie uwierzyć w ptasią Przyjaźń ....

Żarłacz jest z rasy Garłaczy, ale swoje imię zawdzięcza ... Miłozwierzowi i swojemu Ogromnemu Apetytowi :-)

niedziela, 10 września 2017

Biała od Ewy ...

Nie lubię tak.

Spraw rozgrzebanych, interwencji nie załatwionych do końca, sytuacji, gdy moja pomoc, nie jest tak duża, jak chciałabym …, ale przy tej ilości zgłoszeń i tak małej ilości adopcji czasem nie mogę inaczej …

Nie mam miejsca, sił na więcej zwierzaków niż ratuję obecnie...

Nie mam tylu domów tymczasowych, innych rąk niż moje do pomocy...
Biała w fundacyjnym dt

Doby dłuższej niż 24 godziny, w której staram się zmieścić pracę na etacie, prowadzenie domu, chwile z
rodziną, chwile dla siebie i FUNDACJĘ.

Dlatego niekiedy moja pomoc jest tylko taka, jak może być .... WYBACZCIE ...

Tak było w przypadku Białej, półdzikiej kotki, wysterylizowanej przez fundację, przetrzymanej po zabiegu, przetrzymywanej znacznie dłużej niż było trzeba, bo chcieliśmy znaleźć jej dom, tymczasowy, potem może stały tak, żeby nie wracała
Biała ,,u siebie''
na ulicę …

Nie udało się … nikt się nie zgłosił, a Biała źle czuła się u mnie wciśnięta mimo upływających dni w kąt klatki, tęskniła do siebie ... dlatego któregoś dnia odwiozłam ją na miejsce z którego przyjechała, ogródek przy domu, który lada dzień może zmienić właściciela … wtedy nie wiadomo co stanie się z kotami.

Ucieszyła się, że znów tam jest… Ewa będzie jej doglądać.

Ciesząc się z każdego kolejnego kociego dnia na ulicy, który będzie OK.