środa, 20 września 2017

Gruchaczek z Wodzisławia

Gdy usłyszałam Wodzisław Śląski pomyślałam, że to się nie uda...


Tym razem nie pomogę, nie znam nikogo, kto jeździłby w te rejony.

A oto jest ... Gruchaczek, odratowany przez Panią Dorotę i jej córkę.

Przepiękny, o aksamitnym spojrzeniu, sylwetce niemal jak rasowy .

Podobno takie tam latają ...
na Śląsku

Może jeszcze do weta skoczymy niebawem ...

poniedziałek, 18 września 2017

Grzywacz from Dominika

Czułam, że może tak to się skończyć.

Wczoraj jeszcze dałam krótki wpis o ptasiej przyjaźni i zdjęcie a dzisiaj Grzywacz nie patrząc na swojego Przyjaciela Żarłacza wziął i po prostu mi zwiał.

Poleciał nad moją działką, nad działką sąsiada i zniknął za pobliskim dachami.

Od kilku dni wydawało mi się, że zbiera się do lotu.
Że wydobrzał po przygodzie z której uratowała go Dominika, gdy coś chciało go zjeść, nim jeszcze
nauczył się dobrze latać.

Dominika wypatrzyła go, gdy siedział nieruchomy, wtulony w kąt, poraniony pod jej sklepem.

Zadzwoniła.

To przez niego spóźniłam się na angielski jakoś miesiąc temu, ale warto było …

Dzisiaj widocznie stwierdził, że pora na wolność i poleciał :-).

niedziela, 17 września 2017

Żarłacz - Garłacz by Miłozwierz

Było już na fb, ale nie wspominałam o tym na blogu, więc nadrabiam zaległości, tym bardziej, że
chcę Żarłacza - Garłacza przenieść do uratowanych spraw ...

Gdyby więcej działo się w kocich sprawach pewnie te przenosiłabym do rubryki, ale  ... mamy taką ciszę w kocich sprawach, że aż powala ....

Nie pamiętam takich kocich cisz :-( .... chyba nie sądzicie Państwo, że ja będę opiekować się przez kolejne 20 lat obecnie przebywającymi w Fundacji
kotami i do tego przyjmować nowe i nowe i ciągle nowe zgłoszenia ...

Fizycznie tak się nie da.
Brak adopcji to niestety brak miejsca dla kolejnych kotków i to mnie martwi ....

A więc w kocich sprawach mamy ciszę, za to , mimo końca sezonu na pisklęta i podloty mamy oto ruch w ptakach.

I to ruch taki, jakiego nie pamiętam chyba w mojej Pręgowanej fundacji.

Pierwszy był Żarłacz - Garłacz uratowany przez Miłozwierza.

Zainteresowanych kim jest Miłozwierz zapraszam do wpisania tego hasła w google ... jak wpadniecie w ciąg kocich komiksów, czarownic i myśli na każdy dzień zapomnicie o bożym świecie.

Na tym Miłozwierzu jest też historia Żarłacza znalezionego na przystanku autobusowym pod Trzebnicą.
Jako, że Żarłacz czekał tam na autobus kilka godzin zaniepokoiło to Miłozwierza, który zgarnął gościa lżejszego od plastikowej torby i zaczął ratować mu życie ...

Zaczął też szukać mu nowego, dobrego domu i tak oto trafił Żarłacz i Miłozwierz do nas.

Odwiedziliśmy z Żarłaczem weterynarza, któremu bardzo nie podobał się stan jego stópek wskazujący na długotrwałe zaniedbanie a ostatnio Żarłacz opuścił klatkę i zamieszkał w wolierze w której trzyma się swojego klatkowego sąsiada - Grzywacza uratowanego przez Dominikę.

O Grzywaczu będzie osobno, ale patrząc na tych dwóch trudno nie uwierzyć w ptasią Przyjaźń ....

Żarłacz jest z rasy Garłaczy, ale swoje imię zawdzięcza ... Miłozwierzowi i swojemu Ogromnemu Apetytowi :-)

niedziela, 10 września 2017

Biała od Ewy ...

Nie lubię tak.

Spraw rozgrzebanych, interwencji nie załatwionych do końca, sytuacji, gdy moja pomoc, nie jest tak duża, jak chciałabym …, ale przy tej ilości zgłoszeń i tak małej ilości adopcji czasem nie mogę inaczej …

Nie mam miejsca, sił na więcej zwierzaków niż ratuję obecnie...

Nie mam tylu domów tymczasowych, innych rąk niż moje do pomocy...
Biała w fundacyjnym dt

Doby dłuższej niż 24 godziny, w której staram się zmieścić pracę na etacie, prowadzenie domu, chwile z
rodziną, chwile dla siebie i FUNDACJĘ.

Dlatego niekiedy moja pomoc jest tylko taka, jak może być .... WYBACZCIE ...

Tak było w przypadku Białej, półdzikiej kotki, wysterylizowanej przez fundację, przetrzymanej po zabiegu, przetrzymywanej znacznie dłużej niż było trzeba, bo chcieliśmy znaleźć jej dom, tymczasowy, potem może stały tak, żeby nie wracała
Biała ,,u siebie''
na ulicę …

Nie udało się … nikt się nie zgłosił, a Biała źle czuła się u mnie wciśnięta mimo upływających dni w kąt klatki, tęskniła do siebie ... dlatego któregoś dnia odwiozłam ją na miejsce z którego przyjechała, ogródek przy domu, który lada dzień może zmienić właściciela … wtedy nie wiadomo co stanie się z kotami.

Ucieszyła się, że znów tam jest… Ewa będzie jej doglądać.

Ciesząc się z każdego kolejnego kociego dnia na ulicy, który będzie OK.

czwartek, 7 września 2017

Nasza zbiórka publiczna :-) DZIĘKUJEMY

Na fb piszę o tym i piszę, a na blogu jeszcze wcale nie wspomniałam, mimo, iż taki był plan :-)

A więc od 19.07 do 31.12.2017 mamy zbiórkę publiczną.

Zbieramy karmę głównie z sklepie Kakadu w Marino przy ul. Paprotnej we Wrocławiu oraz rozwozimy nasze puszeczki wszędzie, gdzie je chcą :-)

Tak więc puszeczki krążą po mieście a nawet między miastami, bo cztery z nich trafiły do Ścinawy wspierając zaprzyjaźniony dom tymczasowy Koty u Beaty.
Zdjęcie użytkownika Fundacja Pręgowane i skrzydlate.
Gdy w czwartek wracałam wykończona po spotkaniu w wielkiej
Bibliotece :-), pomyślałam, że może porwałam się na nie
wiadomo na co z tą moją maleńką fundacją, ale czy można inaczej ?

A oto tutaj nasz spotkacie :

1. NA KOZIEJ Gabinet Weterynaryjny dr n. wet. Maciej Szpak,
 ul. Kozia 3, 54-104 Wrocław
Zdjęcie użytkownika Fundacja Pręgowane i skrzydlate.2. Cosmopolitan Szkoła Języków Obcych, ul. Bulwar Ikara 10,
54-130 Wrocław
3. Miłozwierz Sklepik Zoologiczny, ul. Canaletta-Bellotta 25, 51-650 Wrocław
4. Zoolandia. Akwarystyka i art. dla zwierząt, ul. Jedności Narodowej 183, 48-300 Wrocław
5. Przychodnia Amavita ul. Canaletta-Bellotta 4, 51-650 Wrocław
6. Carrefour Express Oławska Wrocław ul. Oławska 12, 50-123 Wrocław
7. Carrefour Express ul. Drobnera 10 50-257 Wrocław
8. Auto Maxi ul. Żmigrodzka 185, 54-131 Wrocław
9. Gabinet Weterynaryjny "Vitek" Witold Terenda, ul. Świętego Wincentego 9, 50-251 Wrocław
10. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu ul. Strzegomska 6, Wrocław
11. Happy Ciuszek, ul. Kozanowska 89, 50-001 Wrocław
12. Bartek Kos Tattoo ul. Kiełbaśnicza 7A, III p., 50-109 Wrocław
13. For You Paulina Wysoczańska
14. Gabinet Weterynaryjny Muchobór, Żwirki i Wigury 1/20, 54-621 Wrocław
15. Żabka ul. Gagarina 4 Wrocław
16. Czary w Gary ul. Tęczowa 7, 53-601 Wrocław
17. DAB Sklep Papierniczy ul.Legnicka 65 Wrocław
18. Gabinet Weterynaryjny ul. Zawalna 13 B Wrocław
19. Gabinet Weterynaryjny ul. S.Batorego 22 Wrocław
20. Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Legnicy
21. Urząd Miasta i Gminy w Ścinawie
22. Pierogarnia W Ogrodzie Ścinawa 59-330 Ścinawa, ul. Ogrodowa 14
23. Filia nr 12 MBP we Wrocławiu :-)  na Dworcu Głównym we Wrocławiu
24. Grota Solna Gogol ul. Kamieńskiego 221 Wrocław
25 ....
26 Sklep zoologiczny Kakadu Marino ul. Paprotna 7 Wrocław

I CIĄGLE SZUKAMY NOWYCH MIEJSC, KTÓRE CHCIAŁYBY DLA NAS ZBIERAĆ KARMĘ, LUB PRZYJĄĆ PUSZKĘ.

JEŚLI ZNASZ TAKIE MIEJSCE NAPISZ :
pregowaneiskrzydlate@wp.pl

ZA KAŻDĄ POMOC DZIĘKUJEMY
Zdjęcie użytkownika Fundacja Pręgowane i skrzydlate.



niedziela, 3 września 2017

Szpak Ani, ten, Który Odnalazł Kumpli i Odleciał :-)

Martwiłam się, że przyjdzie mu zimować u mnie w maleńkiej klatce, gdy nadejdą chłodniejsze dni i okaże się, że inne już poleciały.

Próbowałam wypuścić go z fundacyjnej woliery, ale chodził za mną krok w krok po ogrodzie zamiast śpieszyć się z odlotem.

Szpaki nad moim domem widziałam już tylko sporadycznie wieczorami i zawsze gdzieś hen, hen daleko na niebie ...



Dni stawały się coraz chłodniejsze i coraz krótsze.

Bałam się, że zabraknie nam czasu.

Dlatego tydzień temu trafił do Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt Ekostraż, które swoje woliery ma poza miastem.

Tam podobno na polach jeszcze szpaki są ....

Dziś dowiedziałam się, że poleciał.

Jak tylko usłyszał kumpli pognał do swoich :-)

Szpak odkarmiony od maleńkiego pisklaka przez Anię, zaprzyjaźnioną studentkę UP.

Niech mu się szczęści :-)

Wrażliwy, węgielek Simon potrzebuje spokojnego domu

Simon, podobnie jak Bob, jego brat urodził się w połowie maja w jednej w podwrocławskich wsi ... niepotrzebny , zbędny, niemal bezdomny, ot kolejny wioskowy kotek. 

Do pręgowanej fundacji trafił w połowie lipca i dopiero tutaj zaczęła się jego przygoda z człowiekiem.

Głaskanie, branie na ręce, mruczenie do ucha.... 

Został odrobaczony, dwukrotnie zaszczepiony, przebadany na FiV, FelV ( zdrowy - wynik ujemny). 

 I oswojony :-) ... w troskliwym domu tymczasowym okazał się pieszczoszkiem.

To kotek, który gdy zaufa staje się wielkim miłośnikiem Człowieka. Wzięty na ręce zaczyna mruczeć i wtedy można z nim zrobić wszystko :-) 

Choć na początku nie jest za bardzo przebojowy. Jest przepiękny z mięciutkim, aksamitnym futerkiem. 

 Potrzebuje domu, który pozwoli mu w jego tempie pokazać jaki z niego fajny, przyjacielski kotek. 

Adopcja po podpisaniu umowy adopcyjnej. 
 
W fundacji do adopcji czekają też jego pręgowany brat Bob i czarna siostrzyczka Luna.

Matka Simona została wysterylizowana przez pręgowaną fundację i wypuszczona w miejscu bytowania. 

Wrocław Kontakt : 886-759-280 lub 781-272-349 , pregowaneiskrzydlate@wp.pl 







sobota, 2 września 2017

Piękny, młody Bob, co wypatruje domu

Bob urodził się w połowie maja w jednej w podwrocławskich wsi ... jako jedno z czterech nie
potrzebnych nikomu, niemal bezdomnych kociątek.

Do pręgowanej fundacji trafił w połowie lipca i dopiero tutaj zaczęła się jego przygoda z człowiekiem.

Głaskanie, branie na ręce, mruczenie do ucha....

Został odrobaczony, dwukrotnie zaszczepiony, przebadany na FiV, FelV ( zdrowy - wynik ujemny).

I oswojony :-) ... w troskliwym domu tymczasowym okazał się pieszczoszkiem.

To kotek, który gdy zaufa staje się wielkim miłośnikiem Człowieka.

Opanował spanie w łóżeczku, witanie po powrocie do domu, mruczenie na kolanach.


Choć na początku nie jest za bardzo przebojowy.

Jest przepiękny z białymi obwódkami wokół oczu i z cudownie mięciutkim futerkiem.

Potrzebuje domu, który pozwoli mu w jego tempie pokazać jaki z niego fajny, przyjacielski kotek.

Adopcja po podpisaniu umowy adopcyjnej.

W fundacji do adopcji czekają też jego czarny brat Simon i czarna siostrzyczka Luna.

Matka Boba została wysterylizowana przez pręgowaną fundację i wypuszczona w miejscu bytowania.

Wrocław

Kontakt : 886-759-280 lub 781-272-349 , pregowaneiskrzydlate@wp.pl









czwartek, 31 sierpnia 2017

Cdn Nadodrzański gołąb Mniszek :-)

23 sierpnia pisałam o gołębiu złapanym na jednym z wrocławskich dworców, dzięki uporowi i wrażliwości
młodej Wiktorii ... dziś mogę opisać dalszy ciąg tej historii, bo oto za nami operacja ...

Zszycie rozerwanej gołębiej głowy przez doktora Grzegorza Dziwaka we wrocławskiej Klinice SkVet ...

Teraz przed gołębiem Mniszkiem już tylko dobry czas :-) i szansa na dalsze dłuuuugie życie ...



środa, 30 sierpnia 2017

Drozd śpiewak , ten Który Poleciał

Coraz więcej wpływa do nas ptakowych zgłoszeń , więc dobrze, że mamy wolierkę, miejsce tuż PRZED … 
wypuszczeniem na wolność.

Odkarmiony od pisklaka według moich wskazówek przez Zgłaszającą drozd śpiewak, który miał być szpakiem :-)

Po miesiącu pod moją opieką a potem w fundacyjnej wolierze … 

POLECIAŁ :-)




  video

środa, 23 sierpnia 2017

Wiktoria i jej gołąb :-)

Czasami prócz naszego zaangażowania potrzeba czegoś Więcej ...

Sami nie zdziałamy wiele, czasem nie zdziałamy nic, wtedy potrzeba, by choć na początku interwencję pociągnęli zgłaszający ... tak jak było w przypadku młodej Wiktorii, która w sobotę ściągnęła mnie na jeden z wrocławskich dworców.

Nie powiem, nie chciało mi się jechać, planowałam wolne popołudnie w domu, pracę w ogrodzie,  może jakiś film, ale jak mogę gdy odmówić, gdy chodzi o życie ...

Wtedy tylko oglądnęłam dworcowego gołębia zza krat.

Dołączając do listy rzeczy zaplanowanych do zrobienia na JUŻ zakup podbieraka do łapania ptaków i kotów ...

W poniedziałek Wiktoria pobiegła na dworzec kolejny raz, z samego rana, gdy ja dotarłam do pracy.

Wtedy kraty były już otwarte... załatwiła złapanie ptaka i bezpieczny kąt, gdzie mógł czekać na mój późnopopołudniowy powrót ...

Gdyby nie jej zaangażowanie i pomoc, wszystko byłoby dużo trudniejsze, może nawet niemożliwe, a tak jest z nami.

Dworcowy gołąb ze złamanym skrzydłem i poranioną głową.

Bezpieczny.

Choć przed nami może jakaś operacja, może jakiś wet, ogarniemy to...

Teraz już tak ...

niedziela, 20 sierpnia 2017

Gdy marzenia nie stają się faktem ...

tą burą Ślicznotkę utracilam :-(
Kolejnego tygodnia 07.08-13.08.2017 nie opiszę ... nie miałabym sił pisać dzień po dniu o tym, co straciłam ... , o marzeniach, które się nie spełniły, o interwencjach, które się nie udały, o chorobie, której nie widać na początku, a która zabiera wszystko...

Małe kocie marzenia i sny.

Panleukopenia, zobaczyłam ją dopiero około 22 wieczorem, 8 sierpnia, gdy po całodziennym lataniu wróciłam w końcu do domu.
burasek, najbardziej rozmruczany i najbardziej chory, odszedł :-(

W tym dniu po pracy odbierałam srokę z Uniwersytetu Przyrodniczego, kota Lolka z domu tymczasowego,
który zrezygnował i dlatego byłam dopiero tak późno w domu.

Gdy weszłam do kociego pokoju, pierwsze, co zobaczyłam, to, martwą srokę przekazana mi w piątek 4 sierpnia przez Miłozwierza ... którą zaczynałam już się cieszyć widząc, że jest lepiej ...

Potem zobaczyłam więcej, że z przywiezionym 1 sierpnia kotkiem z Maślic jest źle, tak żle, że przelewa się
przez ręce.

Przypomniały mi się słowa Pani, która łapała ze mną te kotki, że oto było ich 8, wczoraj 5, a dzisiaj tylko 4 ..., wtedy myślałam, że to koci katar zbiera takie żniwo ... teraz już wiedziałam, że nie ...

Nie miałam wątpliwości ... panleukopenia ... na którą nie ma, gdy się objawi właściwie żadnego lekarstwa, ... ocalają nieliczni ... może 5 %, może 10 %.

Z całą czwórkę Maślickich kociąt pojechałam do kliniki, nie patrząc na późną godzinę, za którą kasują 150 pln za wejście, na to, że jutro o 5.30 będzie pora wstać ...
tym karmimy chore brzuszki ...

Najmniejszy Burasek nie wrócił już z nami do domu :-(  ... musiałam pozwolić mu odejść, zabezpieczając resztę kotków tak, jak się dało, planując skoro świt rozpocząć zbiórkę kociej surowicy od ozdrowieńców, żeby zaaplikować ją reszcie, która nie
miała objawów.

o Niego walczymy
Gdy po 2 wpełzłam do łóżka nie mogłam już zasnąć.

Choć miałam wrażenie, że to wszystko jest snem.

Pod powiekami widziałam mordkę, którą już utraciłam, słyszałam mruczenie, którego już nie usłyszę, a o 6 rano zobaczyłam pierwsze objawy choroby o kolejnego kotka - kotki w typie Main Coon, o którą byłam pewna, będą biły się przyszłe domy ...

Nie poszłam do pracy, biorąc z nielicznym pozostałych mi dni urlopowych urlop na żądanie, szukając pomocy, organizując zbiórkę kociej surowicy ....

Zbiórkę, na którą nie wiedziałam, czy odpowie ktokolwiek, wiedząc, że surowica jest jedynym ratunkiem dla mojej trójki kociąt.

I dzięki Wielkiej pomocy Fundacji Ochrony Przyrody z Wrocławia o 14 miałam już pierwszą porcję surowicy do podania ... udało się ... choć dwa dni później długowłosą, burą Ślicznotkę utraciłam wspominając słowa jednego z weterynarzy, że, gdy pojawiają się objawy jest już na wszystko ... za późno ...
najmniejsza, bardzo nieszczęśliwa w klatce o nią walczymy

Razem z dwoma pozostałymi kotkami z Maślic, zabezpieczonymi surowicą, Zylexis odliczamy dni ... 15 dnia od podania surowicy mamy szczepienie jeśli nie objawi się nic ... i szansę, że zdarzył się cud ....

Co potem ... odkażanie całego domu przerwa w przyjmowaniu kolejnych kocich podopiecznych, zbieranie sił na następny kociakowy sezon ... aż do czasu, gdy mam nadzieję nadejdzie dzień, gdy pomoc mojej fundacji przestanie być potrzebna ...

W zooplusie kupujesz fundacyjne kotki ratujesz, zakupy przez banerek zooplusa znajdujący się na blogu fundacji to ogromna pomoc dla naszych podopiecznych.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Taki Młyn, czyli tydzień Pręgowany



żarłacz

Wiecie co … nie wyrabiam z wpisami na blog, … , zawsze obiecuję sobie, że wieczorem coś napiszę, a potem … padam jak kawka i nie jest to żadną przesadą.
Postanowiłam więc zrobić zamiast 7 wpisów dzień po dniu jeden. 
Żebyście zobaczyli jak to u nas taki Pręgowany tydzień wygląda …

Poniedziałek 31.07.2017

Po porannym budziku koło 7, bo dziś mam urlop zaczynam ogarnianie inwentarza, karmienie kotów , ptaków … zaraz, zaraz ile ich właściwie na moim domu tymczasowym jest ?
3 małe dzikuski z Oleśniczki, Mela2, Łatek, Śliczna, Dzikusek i Dzikuska, Plamka, Rudi, Biała Furia, Mona, moja prywatna Tosia  .. . to chyba tyle do tego szpak, kwiczoł, gołąb Żarłacz, któremu podrzucam też Wit. B i antybiotyk,  potrącony gołąb od Agnieszki i jeszcze 5 innych, co to dobrze się mają, ale już nie polecą.

I to by było na tyle, … chyba...

Sprzątam kuwetki, klateczki, zbieram się i lecę dać auto do naprawy, przy okazji zagaduję, czy może i tutaj mogłabym postawić Fundacyjną puszeczkę na zbiórkę publiczną i JEST ZGODA!
nasze zbiórkowe puszki

Produkuję więc zbiórkowe puszki, myję zgromadzone do mycia kuwetki, klatki, odpisuję na emaile i pytania na fb , m.in. umawiam się na odbiór  karmy w okolicy Bielan i właściwie już pora na obiad.

Jeszcze próbuję znaleźć weterynarza, który zobaczyłby się z Żarłaczem, ale ciężko z tym … są przecież …wakacje …

Potem jadę po męża, który dziś wychodzi ze szpitala i gnamy do Ikei, bo oto ostatni dzień kuchennej promocji … czekamy, w międzyczasie debatuję jeszcze o kotach z Beatą ze Ścinawy, a  gdy o 21.30
wychodzimy w końcu ze sklepu nie dojeżdżam w umówione miejsce po karmę.

Za późno i nie ma czemu się dziwić …

Wtorek 01.08.2017

Wstaję 5:30, bo o 7:00 wychodzę już do pracy. 

Fundacja to przecież nie praca, to hobby, pasja, zajęty na maksa czas i może czasem satysfakcja i niesamowici spotykani przy okazji ludzie …

Po pracy, kieruję się na Kozanów, bo tutaj czeka na mnie kuwetka od Magdy, przy okazji odkrywam kolejny punkt – Happy Ciuszek, Kozanowska 89, gdzie stanie nasza PUSZKA !
z braku auta kotki wozimy tak :-)

Gdy ok. 18 dojeżdżam do domu nie chce mi się nic … a oto Maciej Szpak, weterynarz z Koziej na Maślicach czeka … mamy łapać maleńkie kotki na pobliskich działkach i nie chce słyszeć o żadnym przenoszeniu spotkania … ruszam ok. 18.30, wiedząc, że już nie będę na czas … rowerem … auto przecież pożyczyłam, a z 15 kilometrów przede mną ...

Na miejscu okazuje się, że Maciek dopiero zamyka gabinet. Zbieramy się i jedziemy na pobliskie działki … cztery małe i jak się okazuje chore kotki czekają …

Bez problemu dają się złapać i upchnąć w transporterku, który mocuję na rowerze … powoli zapada mrok … chyba po 20.30 już mamy.

Gdy jadę mostem Milenijnym  w stronę domu jest już kompletna ciemność. 

Może i dobrze, przynajmniej nikt nie widzi i nie interesuje się, co wiozę na bagażniku …

W domu szykuję nowym przybyszom klatkę, kuwetkę, miseczki, podaję antybiotyk i przecieram oczka.

Potem ogarniam resztę, odpalam komp. i koło północy wczołguję się do łóżka … z sercem pewnym, że dobrze, że nie odłożyłam maślickiej interwencji  na kiedyś tam …

Środa 02.08.2017

Rano startuję 5:30, po pracy umówiona jestem z Wiolą, należy mi się, zwierzaki muszą poczekać.

Tylko przechwytuje mnie po drodze Pani Edyta z superkarmą dla kociąt i po drodze do Wioli wdeptuję do domu, żeby ogarnąć to i owo nim polecę na wolność, aż do wieczora.

Czwartek 03.08.2017

Mała z Maślic
Start 5:30, potem praca .
A wieczorem kotki z Maślic zobaczyły drugi raz weterynarza. 
Trójka ładnie się leczy z kichania i kataru (WTEDY MYŚLAŁAM, ŻE MAJĄ KOCI KATAR ... NIE
jeszcze szczęśliwe i ruchliwe 4 z Maślic
PRZYPUSZCZAŁAM NAJGORSZEGO .... ) , tylko maleńka kruszynka ciągle ma rozwolnienie (kupa nie pachniała kwiatami i nie brałam ją za pp) i dzisiaj i jutro zostajemy na kroplówkę, bo jest lekko odwodniona.

Małe mruczą rozkosznie i garną się całymi sobą do człowieka.

Oczywiście do i z weterynarza poruszamy się rowerem :-).

Wieczorem ugaduję jeszcze z Kasią i Pauliną, bo mają dla mnie nowe miejsca na PUSZKI , a potem zamieszczam w necie ogłoszenie, bo oto nasz fundacyjny kot, Lolek zaginął na Biskupinie, gdzie był w domu tymczasowym.

Piątek 04.08.2017

Start 5:30, potem praca, po niej jadę podlać kwiatki do mamy przy okazji zostawiając puszkę w Zoolandii na Jedności Narodowej, potem planuję jechać wybierać meble do łazienki … ale ... nie docieram do celu.

Miłozwierzowa sroka
Gdy ruszam z Zoolandii dzwoni Magda z Miłozwierza na Biskupinie, że oto ktoś zostawił jej w sklepie podlota sroki i ona nie wie, co właściwie ma z nim zrobić … debatujemy, daję mądre rady, nie postanawiamy nic, aż do momentu, gdy dociera do mnie, że oto wystarczy, żebym skręciła na mijane właśnie wały wzdłuż Odry, a za 20-25 minut powinnam być w Miłozwierzu.

I jestem, odbieram pisklę sroki i pędzę do domu, bo dzisiaj z maleńką burą koteczką czeka mnie przecież jeszcze kroplówka i wet. 

Do 19.30 muszę tam zdążyć.

W międzyczasie odbieram jeszcze sms-a, że oto Lolek się znalazł a wieczorem sama sms-owo umawiam się z Gosią na nasz sobotni wypad do Polanicy Zdrój.

Nie mam siły dzwonić i ona chyba to rozumie.  Nogi bolą mnie od przejechanych dzisiaj rowerowych kilometrów.

Przed zaśnięciem przypominam sobie, że miałam oddzwonić na numer koleżanki opiekującej się kotami Beaty ze Ścinawy, ale oczywiście, nie wiem nawet, który to z pozostawionych na komórce numerów …
 
Sobota 05.08.2017

11.30 ruszamy z Gosią do Polanicy. Rano zdążyłam ogarnąć cały zwierzyniec. Teraz mam wolne :-).

Tylko Pani Maria melduje mi , co u zaniedbanego psa, na którego mamy oko.

A po powrocie koło 22:00 zbieram z mijanego trawnika kolejnego podopiecznego, gołębia z łapkami oblepionymi nie wiadomo czym.  Miał szczęście, że akurat przejeżdżałam … rowerem :-) .

I nawet, gdy znajduję mu miejscówkę i czyszczę łapki, dalej nie wiem, czy ktoś skrzywdził go w ten sposób, czy sam oblepił się kulkami uniemożliwiającymi jakikolwiek ruch.

Zasypiam po 24 snem twardym jak kamień.

Niedziela 06.08.2017

Rano odzyskuję auto, więc po ogarnięciu wszystkiego ludzkiego i zwierzakowego  (jest koło godziny 13:00) zawożę trzy kociaki z Oleśniczki razem z klatką bytową do domu tymczasowego, który w końcu powrócił z wakacji.

Robi się u mnie przestronnie :-).

Produkuję nowe puszeczki na zbiórkę publiczną, przy ostatniej zastanawiając się, czemu nie poprosiłam o to Pani Marii w której wykonaniu puszki prezentowałyby się o niebo lepiej, bo moje naklejki albo robią się nierówno, albo z zadziorami i koło 21 melduję się z nimi  u mieszkającej z 15 km ode mnie Gosi z Zza moich drzwi.

Bierze ode mnie trzy puszeczki i czwartą dla Miłozwierza. 

Wracam wałami późnowieczornym Wrocławiem i nie wiem kiedy minął WOLNY WEEKEND.