
Sami nie zdziałamy wiele, czasem nie zdziałamy nic, wtedy potrzeba, by choć na początku interwencję pociągnęli zgłaszający ... tak jak było w przypadku młodej Wiktorii, która w sobotę ściągnęła mnie na jeden z wrocławskich dworców.

Wtedy tylko oglądnęłam dworcowego gołębia zza krat.
Dołączając do listy rzeczy zaplanowanych do zrobienia na JUŻ zakup podbieraka do łapania ptaków i kotów ...

Wtedy kraty były już otwarte... załatwiła złapanie ptaka i bezpieczny kąt, gdzie mógł czekać na mój późnopopołudniowy powrót ...
Gdyby nie jej zaangażowanie i pomoc, wszystko byłoby dużo trudniejsze, może nawet niemożliwe, a tak jest z nami.
Dworcowy gołąb ze złamanym skrzydłem i poranioną głową.
Bezpieczny.
Choć przed nami może jakaś operacja, może jakiś wet, ogarniemy to...
Teraz już tak ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz