
Coś w tym jest.
Pamiętam jak w grudniu Pani Maria radziła, żeby to zostawić, bo właściwie po co mi to, mam przecież inny, dobry zawód, pamiętam, jak w styczniu tłumaczyłam Robertowi, że tak naprawdę wolny weekend to chyba dopiero w lipcu będę mieć, pamiętam zniechęcenie i zmęczenie ogarniające mnie nie raz.
Pamiętam, jak pewnego styczniowego burego dnia stojąc pod lecznicą nie doczekałam się nieznanego mi jeszcze Witka i zmarzłam tak, że trzęsąc się ledwo dojechałam rowerem do domu a do tego pokonując strach musiałam przyjść jeszcze raz, żeby spytać, czy zgodzi się przyjąć mnie na obowiązkowe praktyki szkolne.
Pamiętam jego uważne spojrzenie i słowo, którego nie spodziewałam się usłyszeć : TAK.
I oto dziś, wszystko to przeminęło.

I oto dziś mogę pochwalić się dyplomem z najtrudniejszej szkoły, jaką udało mi się zrobić.
A przecież z jednej z największych frajd w moim zabieganym życiu.
To nie moja zasługa :-).
Przepełnia mnie niezmierna wdzięczność w stosunku do tych, dzięki którym udało mi się zdobyć dyplom technika weterynarii, być może najstarszego z techników :-).
Wdzięczność wobec młodszych ode mnie o dobre 20 lat osób, z którymi przyszło mi się uczyć, tłumaczących trudny materiał, przesyłających notatki, takich z którymi można było się pośmiać na zajęciach i pogadać przez fb.
Wdzięczność wobec prowadzących, życzliwej Patrycji Stefanko, pełnego życiowej mądrości doświadczonego lekarza weterynarii Piotra Kapuśniaka, nawet wobec lekarza weterynarii Dariusza Rzepki, po egzaminie u którego myślałam, że to już koniec, po czym zmusiłam się do zakupu książek i wzięcia urlopu przed poprawką anatomii.
Wdzięczność wobec lekarza weterynarii Macieja Szpaka, który okazał dużo cierpliwości i serca wobec mojego zakręcenia i zmęczenia.
To on zdenerwował się, że nie chcę podchodzić do zawodowego egzaminu praktycznego, kazał mi się zapisać a nie tylko bać.
I wdzięczność wobec lekarza weterynarii Witolda Terendy, pod którego łaskawym okiem przeżyłam godziny szkolnych praktyk znajdując w tym niemałą frajdę i wiarę, że dam radę, że musi mi się udać.
Witek Terenda powiedział ostatnio : ,,Pojawiłaś się u mnie jakoś pół roku, może więcej temu i zobacz, jakimi staliśmy się dobrymi kumplami ... ''
Gdyby nie Wy, nic nie byłoby tak radosne i proste.
I nie prowadziłoby do szczęśliwego zakończenia :-)
![]() |
a oto i Pręgowana na praktykach :-) |
Zooplus wspiera moje zwierzaki
4 % od zakupu przez baner zooplusa umieszczony na blogu zostanie
przekazane na dt pręgowane i skrzydlate
Witay Pręgusku, GRATULACJE :-)
OdpowiedzUsuńJP
Wspaniałe osiągnięcie,gratuluję p.Olu. Maria od Emi
OdpowiedzUsuńWspaniali ludzie, którzy mnie do tego doprowadzili :-), bez nich dawno bym się poddała :-)
OdpowiedzUsuńSerdecznie gratuluję. Trzeba naprawdę bardzo chcieć,bardzo kochać zwierzęta, żeby móc pochwalic się takim osiągnięciem!
OdpowiedzUsuń